Kilka rad dla początkujących - sandacz
| » Październik "07r.
W rzekach potrafi sprawdzić każde miejsce w poszukiwaniu żeru, szczególnie w tych wodach, gdzie jest go dużo. Żeruje również w ciągu dnia. Na początku spinningowej kariery zasadźmy się na niego na głębokiej opasce, lub na ostrodze daleko wchodzącej w nurt. Na opasce sandacze biorą na różnorodne przynęty: na gumowe twistery i rippery, na wahadłówki, na woblery, a czasem nawet na obrotówki. Na każdą z tych przynęt dodatkowo może wziąć inna drapieżna ryba, a na obrotówkę weźmie każda większa ryba żyjąca w rzece, włącznie z leszczem lub karpiem. Taka to pora roku i taki urok spinningu. Najlepsze z przynęt na sandacze: zielone, seledynowe i białe twistery oraz niebieskie, zielonkawe i białe woblery - doskonale spisują się oblepione rysunkiem holograficznym. Obciążenie gumowych przynęt nie musi być wielkie: 4, 6, 8 i 10 gramów powinno na początek kariery spinningowej wystarczyć. Z takim obciążeniem można prowadzić gumę nawet przy dnie trzymetrowej opaski, a zaczepów mieć będziecie mniej. Nowe gumki pachną nieapetycznie, można więc albo wypłukać je w ciepłej wodzie z detergentem (płyn do mycia naczyń) i dobrze spłukać ciepłą wodą, albo posmarować gotowym atraktorem na ryby drapieżne (jest ich wiele, mogą kosztować od 7 zł do 45 zł). Nabywając wędzisko spinningowe, należy powiedzieć sprzedawcy, że chcecie łowić sandacze, a przy tym koniecznie trzeba podać miejsce łowienia (typ łowiska) i na jakie przynęty chcecie je kusić. Fachowy sprzedawca doradzi i zaproponuje wam kilka modeli kijków, spośród których wybierzecie coś dla siebie. Musicie być przygotowani na wydatek od 100 zł do 300 zł na kijek, i przynajmniej 50 zł na kołowrotek. Na początku swojej przygody sandaczowej nie kupujcie plecionki, lecz spinningową żyłkę. Łowiąc na opasce, należy przemieszczać się bardzo cicho, bo potrącając lub chrzęszcząc kamieniami najzwyczajniej spłoszycie ryby. Trzeba zarzucać przynętę nieco w nurt z prądem, następnie zamykając kabłąk kołowrotka trzeba naprowadzić przynętę na odległość 150-200 cm od linii brzegowej i dopiero wtedy dość wolno prowadzić. Łowiąc woblerem, można robić częste przystanki, a nawet przestając kręcić powoli opuścić kij do zetknięcia się szczytówki z wodą, a następnie podnosząc wznowić aktywną prezentację woblera. W ten sposób wobler zatrzymuje się, a następnie wolno cofa w nurcie i znowu rusza pod prąd – te ruchy prowokują drapieżniki do pochwycenia przynęty. Prowadząc gumę, nie róbcie takich manewrów, bo stracicie wszystkie na zaczepach. Gumę prowadźcie wolno, czasem nieco szybciej, jej położenie można zmieniać przez wolne opuszczanie lub podnoszenie szczytówki, ale to wszystko róbcie wciąż zwijając żyłkę. Gdy ryba uderzy w przynętę, powstrzymajcie emocje i nie szarpcie kijem. Podnieście go tylko nieco do góry i naprężcie żyłkę, aż do wygięcia w pół wędziska. Tak wytrwajcie 15-30 sekund. To czas na ochłonięcie z ogromnych emocji i czas, w którym ryba uczyni pierwszy ruch. Gdy podejmie gwałtowną ucieczkę, należy nieco poluzować hamulec i pozwolić jej uciekać. Gdy zwolni lub zatrzyma się, należy rozpocząć wolny hol. Po jej trzeciej ucieczce można holować nieco szybciej i nie pozwalać rybie na odjazdy. No, chyba że jest to ryba rekordowej wielkości – wtedy hol może przedłużyć się nawet do 30 minut, lub w pierwszym odjeździe ryba zerwie żyłkę. Mimo tych trudności, życzę Wam spotkania właśnie z rekordowym sandaczem.